"Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu, bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol, żar jej to żar ognia, płomień Pański"

(PnP 8,6)

Fundacja i rozwój Wspólnoty - okres do 1949r.

M. M. WERONIKA H. E. SOWULEWSKA OSB Cam.

Po zakończeniu działań wojennych powrót Polek do Kraju stal się możliwy, choć już nie na Wileńszczyznę. W liście z 9 września 1947 r. opatka Klasztoru w La Seyne tak pisze do przeora Krakowskich Bielan: "Wielebny Ojcze, Ojciec spełniłby wielki uczynek miłości, jeżeliby mógł przygarnąć w jakim domu małym, na początek - 2 kamedułki Polki. Jedna jest profeską po ślubach wieczystych, druga oblatką... Kanonik Miłkowski posiada środki dla pomagania tej małej fundacji...". Pół roku później, 29 marca 1948 r., sprawa wydaje się już załatwiona. emblematPomimo wcześniejszej zapowiedzi, Francję opuściły nie dwie, lecz cztery Polki, choć tylko dwie - m. Gemma i s. Teresa (Stefania Miładowska) dały początek polskiej wspólnocie. Wyjechały też nieco później niż planowano, bo dopiero 21 sierpnia 1948 r., co było przyczyną kłopotów po przybyciu. Jak wspomina m. Gemma, w Kurii Wrocławskiej, gdzie polskie mniszki udały się zaraz po przyjeździe, zdziwiono się na ich widok i poinformowano, że przygotowany dla nich dom nad rzeką Piłą oddano już komu innemu. W ten sposób rozpoczęła się wędrówka sióstr w poszukiwaniu odpowiedniego lokum. Wydawało się, że znaleziono je w Szczecinie, gdzie pozwolono im zatrzymać się w opuszczonym pałacu należącym do Kurii Gorzowskiej. Życzliwość Kurii oraz miejscowej ludności zdawała się rokować dobre nadzieje na przyszłość. Siostry powoli zaczynały się zagospodarowywać. Pojawiły się też pierwsze kandydatki. Wkrótce jednak okazało się, że nie będzie można tam pozostać; pałac nie nadawał się zresztą zbytnio na kamedulski erem. Poszukiwania rozpoczęto na nowo. Prowadził je też o.Maryn Kotwicki - przeor z Bielan. Jak świadczą zachowane listy i wspomnienia, brano pod uwagę Olsztyn, Frombork i wiele innych miejsc. Wskazywane obiekty były jednak zupełnie nieodpowiednie, lub wymagały zbyt wielkich remontów. W poszukiwaniach trafiono wreszcie do Kurii Włocławskiej, gdzie nie tylko przyjęto mniszki niezwykle serdecznie, ale i udzielono czynnej pomocy w postaci osobowego samochodu samego Księdza Biskupa z dużym zapasem benzyny ofiarowanej przez kanclerza, ks. Greinerta, mającego obwieźć siostry po wszystkich możliwych do osiedlenia się miejscach. Po obejrzeniu ich, wybrano należący ciągle do Ojców Bernardynów, lecz od wojny zamieszkały przez ludność cywilną, klasztor w Złoczewie. W liście z 19. 10. 1949 r., ks. biskup Karol Radoński, Ordynariusz Włocławski, tak informuje o tym Przeora Kamedułów: "Jak zapewne Przewielebnemu Ojcu Przeorowi wiadomo, zgodził się O. Prowincjał Bernardynów na oddanie klasztoru pobernardyńskiego w Złoczewie Siostrom Kamedułkom na 30 lat. Poleciłem Księdzu dziekanowi Owczarkowi w Złoczewie, bo dopomógł siostrom w objęciu klasztoru. Gdy sprawa dojrzeje, wystawię dokument urzędowy. Tymczasem niech się siostry postarają o odpowiedniego kapelana". 11 listopada Ks. Biskup wysyła już króciutkie pismo do Złoczewa: "WW. Siostry Kamedułki w Złoczewie: Cieszę się, że WW. Siostry są już w Złoczewie. A jak z kapelanem? Serdecznie nowemu konwentowi błogosławię. - podpisany Ks. Karol Radoński, Biskup Włocławski". W ten sposób Mniszki Kamedułki osiedliły się w Złoczewie.