"Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie"

(Gal 2, 19b-20)

Linie Duchowości Kamedulskiej

O.Emanuele Bargelliniego

Fragmenty konferencji wygłoszonej prez O.Emanuele Bargelliniego, ówczesnego Generała Kamedulskiej Kongregacji z Camaldoli, podczas obchodów jubileuszu 50-lecia Klasztoru Mniszek Kamedułek w Złoczewie, w dniach 3-6 maja 1999 roku.

[…] Woda życia, która orzeźwia nas, mnichów i mniszki, uczniów św Romualda, jest rzeką, która przychodzi z daleka oraz źródłem żywym i świeżym. Wytrysnęła ona z niewyczerpanych źródeł Ducha Świętego, który ożywiał i prowadził św. O. Romualda. “Duch Święty - twierdzi św. Piotr Damian – mieszkał w sercu Romualda”, czynił z niego człowieka Bożego, pełnego duchowej mądrości i rozeznania oraz towarzyszył mu w jego wyborach i działaniu. Dlatego po 1000 latach wciąż uznajemy go i czcimy jako “naszego Ojca” w życiu monastycznym. On nadal rodzi dla Pana synów i córki dzięki płodności charyzmatu otrzymanego od Ducha Świętego. Sobór Watykański II stwierdza , że mnisi jak i wszyscy zakonnicy powinni być wiernymi synami swych ojców, a jednocześnie mają być zdolni do bycia mężczyznami i kobietami osadzonymi w Kościele i społeczeństwie swego czasu i swojej kultury. By to czynić, muszą nieustannie powracać do doświadczenia i pierwotnej inspiracji własnych fundatorów oraz ponownie interpretować je w sposób kreatywny tak, by uczynić je żywymi i aktualnymi w czasach dzisiejszych. Powrót do początków i wierna ich aktualizacja stanowią dwa nieodłączne i równoczesne aspekty jednego - wiernego i dynamicznego - procesu rozwoju charyzmatu ojców, przekazanego synom i córkom w życiu monastycznym. Jest to, jak mówi Sobór, sposób, dzięki któremu Duch wciąż użyźnia Kościół każdego czasu swoimi darami, które są dane na służbę wszystkim pokoleniom. A zatem, także my, dzisiejsi mnisi i mniszki Kamedułki, nie możemy zagubić żywego kontaktu z korzeniami tradycji Romualdowej i kamedulskiej, w duchowym bogactwie jej wartości i w pluralizmie form, które przyjęła w ciągu historii. Wtedy bowiem, gdy związek z korzeniami osłabł, a niektórzy zaczęli rościli sobie prawo do zamknięcia istotnego bogactwa charyzmatu św. Romualda, w sposób wyłączny, w jednej lub drugiej formie życia (jakkolwiek słusznej), nastąpił rozłam w komunii jednej rodziny Romualdowej, którą przez wieki pogodnie współtworzyli eremici i cenobici, mnisi i mniszki.

Bardzo wymowny jest w związku z tym herb rodziny kamedulskiej. Dwa gołąbki, które piją z tego samego kielicha, ukazują w ofiarnej miłości Chrystusa, umarłego i zmartwychwstałego, źródło, z którego mnich (mniszka) czerpie swą zdolność miłowania Boga i braci. Z Bożej miłości rodzi się miłość między braćmi. Niekiedy, jak w ceramice przechowywanej w kościele Św. Eremu […], nad kielichem unosi się hostia. To czyni jeszcze wyraźniejszym odniesienie do Eucharystii, sakramentalnego wspomnienia ostatecznej miłości Chrystusa, jako źródła bezwarunkowej miłości, do której jest powołany także uczeń. W dalszym rozwoju tej intuicji wiary, tradycja kamedulska uznała w dwóch gołąbkach komunię istniejącą pomiędzy dwiema najbardziej znanymi formami życia kamedulskiego eremicką i cenobicką. Dzisiaj możemy objąć nią, w pełnej prawdzie, komunię między mnichami i mniszkami. Poszukiwanie nowej i bardziej solidnej jedności między wszystkimi członkami rodziny św. Romualda, w pełnym poszanowaniu i waloryzacji istniejącego pluralizmu, powinno być dla nas wszystkich jednym z priorytetów, któremu należy poświęcić w przyszłości nasze zaangażowanie. Utrzymywać pamięć naszych początków oznacza starać się pojąć ich głęboką dynamikę i wyrazić je z kreatywną wiernością w naszych czasach, w naszych różnych kulturach, przy naszej wrażliwości, jednocześnie oczyszczając je w tej miłości która nic nie przedkłada nad Chrystusa, jak poleca nam św. O. Benedykt. W przeciągu kilkudziesięciu lat po Soborze Watykańskim II to ukierunkowanie na kreatywną wierność charyzmatowi naszych Ojców stworzyło zasadniczy zrąb magisterium kościoła. Główne przesłanie jest podwójne: 1 - charyzmat założycieli jest doświadczeniem Ducha Świętego i jako taki przekazywany jest uczniom, aby był przez nich przeżywany, strzeżony, pogłębiany i nieustannie rozwijany w łączności z Ciałem Chrystusa – Kościołem, w ciągłym wzroście. 2- związek z charyzmatem fundatorów ma być rozwijany w znaku dynamicznej i kreatywnej wierności, z całą uległością wobec Bożych natchnień i rozeznania eklezjalnego. To podwójne ukierunkowanie magisterium Kościoła zapoczątkowało i ukierunkowało proces koniecznej odnowy życia zakonnego i monastycznego, aż do ostatniej Adhortacji Apostolskiej „Vita Consecrata” o życiu zakonnym opublikowanej po Synodzie biskupów w 1996r.

[…] W centrum życia mnicha, mniszki nie może być nic innego jak tylko Pan Jezus. Wszystko od Niego ma brać początek i zmierzać do Niego - Wysłannika Ojca; przez Niego ponownie wstępować do Ojca w Duchu Świętym, za sprawą którego Słowo stało się ciałem w łonie Dziewicy Maryi. Jest to orientacja zdecydowanie chrystologiczna i trynitarna. Nie mogą istnieć inne racje motywujące wybory i orientację duchowego życia i modlitwy mnicha czy mniszki. Ich życie musi być całe skoncentrowane na Chrystusie, a przez Chrystusa ukierunkowane na Ojca. Pamiętacie wzruszającą modlitwę św. Romualda w samotności: „O Jezu drogi, ponad miód słodki, pragnienie moje niewymowne, rozkoszy świętych, słodyczy anielska". Błogosławiony Paweł Giustiniani, wierny mistrzowi Romualdowi, twierdzi: „Jezus Chrystus ukrzyżowany musi być moją księgą, księgą w całości napisaną Przenajdroższą Krwią, księgą, której rozdziały to Jego pięć ran. Nie chcę uczyć się niczego innego jak tylko tej księgi, a innych tylko o tyle, o ile ją komentują. Lecz jest to księga, którą czyta się w milczeniu”. Koncentrować kontemplacyjne spojrzenie na Jezusie, ze strony mnicha i mniszki, znaczy wejść w intymną, żywą relację ze Słowem Bożym, które stało się „ciałem”.

W Swoim „ciele historycznym” On uczynił się dostępnym, widzialnym i dotykalnym. W tej relacji wiary Słowa z Ciałem oczy naszego serca są uzdrawiane i uzdolnione do „widzenia” Słowa w Jego tajemnicy. Św. Augustyn, który był jednym z wielkich mistrzów mnichów wszystkich czasów i dobrze jest znany także w tradycji kamedulskiej, mówi o tym: „Tak więc życie objawiło się w ciele, dało się kontemplować objawiając się, ażeby mogła być widziana także oczami rzeczywistość, którą tylko serce może widzieć i aby w ten sposób i serca mogły być uzdrowione. Jedynie sercem widzi się Słowo: Natomiast oczami ciała widzi się również ciało”. W kontemplacji Chrystusa, według nauki św. Augustyna, otwierają się zawsze przed wierzącym (mnichem, mniszką) tajemnicze przestrzenie oblubieńczych zaślubin z samym Słowem. Jest on uczestnikiem oblubieńczego zjednoczenia Słowa z Kościołem, którego pierwowzorem jest misterium, jakie dokonało się w łonie Maryi: „Łono Dziewicy było Jego komnatą weselną, ponieważ tam właśnie połączyli się Oblubieniec i Oblubienica, Słowo i Ciało. Kościół łączy się z tym ciałem i w ten sposób mamy całego Chrystusa, głowę i członki”. Centralność postaci Chrystusa w życiu mnicha i mniszki otwiera zatem przed nimi nieskończone przestrzenie zjednoczenia mistycznego. To nie tylko „pobożność”. To życie w Jego tajemnicy. I jeszcze jeden symboliczny element z tradycji Camaldoli, który odnosi się do tego: Kościół Świętego Eremu poświęcony jest Najświętszemu Zbawicielowi, czyli tajemnicy Przemienienia. Jezus objawia Ojca, a Ojciec wskazuje Jezusa jako wiernego i posłusznego Syna, którego powinni słuchać i naśladować w posłuszeństwie wiary uczniowie każdego czasu: „To jest Mój Syn Umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie” (Mt 17,5) - oto sens opowiadania synoptyków. Przemieniony Jezus jest także wzorem życia dla mnicha, mniszki, którzy według wielkiej nauki Pawła, muszą pozwolić przemienić się w Niego „Pan zaś jest Duchem. A my wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle, za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (2 Kor 3,17-18). Jest to długa i wymagająca cierpliwości droga, podtrzymywana bardziej łaską niż ludzkim wysiłkiem, wspierana nadzieją i pragnieniem, by móc wraz z Apostołem Pawłem powiedzieć: „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Gal 2, 19b-20). […] Chrześcijanie, a zwłaszcza mnisi i mniszki - są wezwani do walki z podszeptami złego ducha oraz „starego człowieka”, który jest mu poddany. Celem walki, według słów św. Pawła, jest uczestnictwo w nowym życiu w Chrystusie. Życie chrześcijanina i mnicha jest walką duchową, która towarzyszy mu przez całe życie i z której może wyjść zwycięsko jedynie wtedy, gdy opiera się na Chrystusie, niewzruszonej skale, twierdzy niedostępnej ponieważ w kuszeniu na pustyni On zwyciężył w sobie samym Złego (por. Mt 4, 1-11 ).

Oto sens chrześcijańskie j i monastycznej ascezy: nie chęć dręczenia siebie samego, lecz szukanie pełnej wolności poprzez powierzanie się jedynemu panowaniu Chrystusa. Tradycja monastyczna będzie zawsze zwięzła co do tego tematu. „Żywot św. Antoniego”, Ojca mnichów, napisany przez św. Atanazego, jest klasycznym tekstem, który pokazuje podstawową naukę o życiu duchowym. Stwierdzenie, że życie monastyczne jest walką duchową pod sztandarami Chrystusa, naszego Króla i przewodnika, jest potwierdzone w Regule św. Benedykta począwszy od Prologu: „Do ciebie kieruję moje słowo, kimkolwiek jesteś ty, co wyrzekasz się własnej woli, a chcąc służyć Chrystusowi Panu, prawdziwemu Królowi, przywdziewasz potężną i świetną zbroję posłuszeństwa”. Jest tu bardzo wyraźne odniesienie do nauczania Pawłowego o walce duchowej, którą podejmuje się dzięki sile pochodzącej od Pana i Jego Słowa z wiarą strzeżonego (por. Ef 6, 10-20). Sam św. Romuald przedstawiony jest przez św. Piotra Damiana jako niezłomny żołnierz, który nie tylko nie został złamany i zwyciężony, ale wychodzi umocniony ciągłymi walkami: „Żołnierz Chrystusa, zaprawiony ustawiczną walką, starał się doskonalić codziennie, wzrastać w siły i umocniony wewnętrznie, nie obawiał się już żadnej zasadzki osłabionego nieprzyjaciela”. Romuald nie pozował na nadczłowieka. Swojej siły i obrony szuka w Panu, doświadczając własnej słabości i opuszczenia przez Boga, tak, jak Jezus na krzyżu: „Drogi Jezu, kochany Jezu, dlaczego mnie opuściłeś? Czy może wydałeś mnie w ręce nieprzyjaciół?”. Poprzez próbę przezwyciężenia, dzięki łasce Bożej, Romuald staje się mistrzem życia duchowego dla innych i w świetle własnego doświadczenia napisze prawdziwy traktat na temat walki duchowej, który nieszczęśliwie zaginął, a który przez św. Piotra Damiana zostanie zatytułowany „Walka przeciw demonowi” (De pugna demonum). Ta absolutna centralność Chrystusa i Jego słowa w życiu Romualda i mnicha wyrażona jest w sposób zadziwiający przez fresk zachowany w katedrze w Treviso, w małym mieście północnej Italii, gdzie przez wieki znajdował się wielki klasztor mniszek Kamedułek, które prowadził na drogi życia duchowego święty mnich św. Parisio (+1267). W tym fresku św. Romuald jest przedstawiony jako zasiadający na tronie mistrz nauczający uczniów. Prawą ręką zaprasza do patrzenia w górę, gdzie pojawia się oblicze Chrystusa. Tak więc prawdziwym mistrzem życia jest Chrystus, do którego św. Romuald odsyła ucznia. On sam jest na tyle autentycznym nauczycielem życia duchowego, na ile jako pierwszy stał się uczniem Jezusa. W codziennym życiu mnicha (mniszki) ta centralność Chrystusa wyraża się także w centralnym znaczeniu, jakie jest przypisane celebracji tajemnicy Chrystusa w Liturgii Eucharystycznej i w Liturgii Godzin.

Czas mierzony rytmem Liturgii Godzin stanowi symboliczny sposób uznania panowania Boga w Jezusie Chrystusie nad czasem i nad naszym życiem. Celebracje nie są jedynie pobożnymi praktykami do wiernego zachowywania, lecz stanowią źródło i szczyt duchowego życia wspólnoty monastycznej, jak również Kościoła. Modlitwa osobista i wspólnotowa, modlitwa i praca - znajdują w ten sposób swoją głęboką jedność w intymnej relacji z Panem i z Niego ten proces wewnętrznej przemiany naszego życia, który stanowi sens i cel ascezy monastycznej, czerpie energię.

[…] Życie monastyczne jest istotnie życiem wydanym dla Pana w miłości i bezinteresowności. Co do tego, to nie ma różnicy, czy jest ono prowadzone w samotności celi eremu, czy w nieznanej ziemi przy ewangelizacji pogan z realnym ryzykiem oddania go w męczeństwie krwi. To nauka o wyjątkowym znaczeniu, którą Romuald przekazał swoim uczniom, gdy w eremie w Pereum dyskutowano i modlono się w sprawie podjęcia decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu propozycji cesarza Ottona III, by wyjechać ewangelizować pogan na ziemiach Polski. Z korzeni radykalnej miłości do Chrystusa wzrosła w szkole św. Romualda roślina świętych uczniów męczenników, bardziej znanych w Polsce jako „Pięciu Braci”, którym ziemie polskie, przynajmniej po części, zawdzięczają spotkanie z Ewangelią. Z tego też korzenia radykalnej miłości do Chrystusa, a nie z innych i czysto ludzkich motywacji, musi stale czerpać swą energię życiową codzienne życie mnicha i mniszki. Jeśli jest przeżywane w miłości i bezinteresowności, życie monastyczne jest kontemplacją tajemnicy Chrystusa, Słowa Wcielonego i profetyczną proklamacją Ewangelii, także w samotności celi.

[…] Św. Romuald został postawiony na równi ze św. Antonim, uznanym przez wszystkich za ojca chrześcijańskiego monachizmu i naznaczony jest przez niektóre wspólne znaki ikonograficzne (laska, znak duchowego ojcostwa, itp.). Podkreśla się tym - jak to już zaznaczyli z mocą św. Bruno Bonifacy i św. Piotr Damian - że nie rościł on sobie, mimo wielkiego zaangażowania w reformę życia monastycznego, prawa do stworzenia „nowego” monachizmu. Zakorzenił się w tradycji Ojców i wprowadził do niej niektóre elementy większej prostoty i elastyczności, jak to sugerowała sytuacja ówczesnego Kościoła, często zeświecczonego nawet w klasztorach: „Romuald - pisze Bruno Bonifacy - jest największym eremitą naszych czasów, a jednak to piękne i wzniosłe życie przeżywa pokornie, bez zarozumiałości; słucha natomiast nauk Ojców pustyni, i tak uczy nas prostej drogi”. Przekonanie to wyraża obrazowym językiem malowidło na desce, pochodzące z XV wieku, z antycznego kamedulskiego klasztoru w mieście Pizie. Przedstawia ono Świętego Ojca Benedykta wręczającego księgę Reguły św. Romualdowi, otoczonemu mnóstwem uczniów, mnichów i mniszek. Jest to bardzo wymowny, symboliczny znak, podkreślający ciągłość tradycji Romualdowej z benedyktyńską i wskazujący, że św. Romuald jest ze swej strony źródłem duchowej tradycji i „Ojcem”, który rodzi i formuje nowych uczniów w stanowiącej jedną całość rodzinie monastycznej, która obejmuje mnichów i mniszki.

Na innym przedstawieniu ikonograficznym - ceramice ze Świętego Eremu Camaldoli - w. Romuald trzyma w prawej dłoni księgę Pisma Świętego, na której opiera się budynek kościoła. Symbolizm jest bezpośredni i wzniosły: Św. Romuald żyje Słowem Bożym; żyje w ciągłej komunii Kościoła, który jest zrodzony z tego samego Słowa i karmiony Nim każdego dnia. Św. Piotr Damian poświadcza, że do takiej wzniosłości mistycznego zrozumienia Słowa Bożego został wprowadzony św. Romuald bezpośrednio przez wewnętrzne nauczanie Ducha Świętego, przed którym otworzył się w skrusze i nawróceniu serca. To także jest droga posłuszeństwa Bogu w wierze i komunii z Kościołem, którą on wytyczył swoim uczniom.

Także dla nas nie ma innej drogi jak tylko Słowo Boże i innej przestrzeni życiowej jak komunia eklezjalna, świadomie przeżywana w samotności eremu lub w służbie Kościołowi. Św. Piotr Damian interpretuje z niezrównaną sobie głębią i obszernością tę podwójną relację mnicha ze Słowem Bożym i z Kościołem w swoim nieocenionym Dziele XI znanym jako „Dominus vobiscum” - jest to list duchowy do eremity Leona z Fonte Avellana, „rekluza z miłości do większej wolności”, zachęcający go do odwagi. Damian pisze: „Kościół Chrystusowy jest złączony tak ścisłym węzłem miłości, że jest jeden w wielości swych członków, a dzięki misterium jest cały w każdym z nich. Dlatego Kościół powszechny słusznie jest przedstawiany jako jedyna Oblubienica Chrystusa, a każda dusza dzięki tajemniczemu planowi Boga jest całym Kościołem”. I dalej: „Kościół święty jest jednocześnie jeden we wszystkich i cały w każdym: jednolity w mnogości dzięki jedności wiary, mnogi w każdym dzięki więzi miłości różnorodności charyzmatów, ponieważ one wszystkie pochodzi od jednego” (por Hbr 2,11). W naszych czasach Kościół ukazał na nowo swoją głębszą tożsamość, potwierdzając prymat Słowa Bożego we własnym życiu i określając własną egzystencję jako życie w znaku komunii z Bogiem - Trójcą Świętą i z ludźmi. To główne tematy wielkich Konstytucji Soborowych: „Dei Verbum”, „Lumen Gentium” i „Gaudium et spes”. Sobór ukazał jako najwyższą regułę życia zakonnego naśladowanie Chrystusa przedstawione w Ewangelii. Tej najwyższej regule, jaką jest Pismo Święte, podporządkowana jest każda inna reguła, tradycja, zwyczaje jakkolwiek słuszne. Wszystko musi być weryfikowane i podporządkowane duchowemu rozeznaniu w świetle Słowa Bożego. Tak też uczy św.

Benedykt w końcowym rozdziale Reguły. Mówi, że Reguła jest tylko początkiem wędrówki na drodze duchowej doskonałości - dla doskonałych są nauki świętych Ojców, a przede wszystkim Słowo Boże Starego i Nowego Testamentu. Także Konstytucje monastyczne, które od czasu do czasu za pozwoleniem Kościoła są odnawiane, są narzędziami pomagającymi wiarygodnie interpretować duchową tradycję, w której jesteśmy zakorzenieni, tak by mogła lepiej przemawiać do mężczyzn i kobiet różnych pokoleń. […] Tak więc nauka św. Romualda i duchowa tradycja z niego zrodzona prowadzą nas także dzisiaj do serca tajemnicy Kościoła oraz ponownie przedstawiają całą wartość życia monastycznego w Kościele. Jest jeden warunek: musi być ono przeżywane z tą świadomością i autentycznością, które uczynią je zdolnym do profetycznego ukazywania samemu Kościołowi podstawowych zrębów jego życia dla Chrystusa w świecie. Życie monastyczne przeżywane w znaku autentyczności jest nieocenioną pomocą w aktualnym wysiłku Kościoła, który pragnie na nowo postawić Pana Jezusa i Słowo Boże w centrum życia wielu chrześcijan borykających się z trudnościami wobec wyzwań współczesnego, zsekularyzowanego społeczeństwa. To stała nauka Soboru i Ojca św. Jana Pawła II, szczególnie w jego liście apostolskim „Orientale lumen” z 1995 roku. Tradycja Romualdowa i kamedulska […] posiada wielkie bogactwo duchowe, zdolne podtrzymać nas na drodze wiary w komunii z Kościołem naszych czasów.