"Wtedy spadł gwałtowny wicher na jezioro, tak że fale ich zalewały i byli w niebezpieczeństwie. Przystąpili więc do Niego i obudzili Go, wołając: «Mistrzu, Mistrzu, giniemy!» Lecz On wstał, rozkazał wichrowi i wzburzonej fali: uspokoiły się i nastała cisza. A do nich rzekł: «Gdzie jest wasza wiara?» Oni zaś przestraszeni i pełni podziwu mówili nawzajem do siebie: «Kim właściwie On jest, że nawet wichrom i wodzie rozkazuje, a są Mu posłuszne."

(Mt 8, 23b-25)

Główne elementy charyzmatu eremickiego - Wyciszenie

ks. prof. dr hab. IRENEUSZ WERBIŃSKI

Wyciszenie - ideałem, do którego dążył każdy eremita była hesychia - greckie słowo oznaczające szczególny rodzaj wyciszenia. Głównym celem eremity było wyciszanie w sobie wszystkiego, co było w nim ze świata, a zbliżanie się do “życia anielskiego, życia nieba”. Do uzyskania jak najpełniejszego wyciszenia muszą być spełnione pewne warunki. Można się wyciszyć żyjąc w świecie, choć jest to bardzo trudne, ale podstawowym miejscem wyciszenia jest pustynia. Chcąc dawać świadectwo Chrystusowi w środowiskach trudnych (np. przestępczych, wśród ludzi z marginesu społecznego), które z jednej strony są bardzo zamknięte na prawdę o Chrystusie, a z drugiej chcą wchłonąć dającego świadectwo, potrzebujemy wyciszenia bardziej niż dawni pustelnicy. “Jeżeli mamy być zawsze dostępni dla innych nie tylko fizycznie, lecz również przez empatię, współczucie, przyjaźń, rozumienie i bezgraniczną caritas - potrzebujemy ciszy Cisza jest również nieodzowna, abyśmy mogli udzielić radosnej, niestrudzonej gościny nie tylko w domu i pożywienia, lecz także gościny rozumu, serca, ciała i dusz”. Cisza w doświadczeniu eremickim jest znakiem prawdziwego poszukiwania Boga przez człowieka. Taka cisza nie jest wyłącznym przywilejem zakonów kontemplacyjnych. Może być ona dostępna dla każdego człowieka, który kocha Boga, usłyszał Jego głos w swoim sercu i nie jest obojętny na Boże wołanie. Z doświadczenia życia chrześcijańskiego na przestrzeni dziejów można powiedzieć, że tam, gdzie jest zgiełk- zgiełk wewnętrzny i chaos - tam nie ma Boga. Pustynia, wyciszenie czy samotność, w charyzmacie eremickim nie oznaczają miejsc czy przestrzeni, ale stan duchowy człowieka. Dlatego słusznie T. Merton mówi, że “najistotniejsza samotność nie znajduje się na zewnątrz ciebie (...), ale na dnie twojej własnej duszy”. Źródłem tej samotności jest potrzeba, która nie da się zaspokoić jakąś wartością stworzoną. “Powinniśmy więc zawsze pamiętać, że szukamy samotności jedynie po to, ażeby w niej wzrastać w miłości Boga i ludzi”. Taką samotność człowiek może odnaleźć w każdym dniu swego życia, wykonując codzienne prace i żyjąc wśród ludzi. W praktyce, aby realizować taką samotność w wirze codziennego życia, trzeba mieć jakieś miejsce odosobnienia, gdzie nikt z ludzi nas nie znajdzie i nie zakłóci wewnętrznej ciszy. Ojcowie pustyni byli przekonani o tym, że ciszę mnicha najczęściej zakłócają pokusy pochodzące od Szatana. Inteligencja Szatana objawia się w tym, że pokusy są dostosowane do słabości konkretnego człowieka. Walka z nimi bywa nieraz dramatyczna i upodabnia mnicha do męczennika. Wydaje się, że człowiek współczesny prezentuje odwrotny sposób myślenia na temat Szatana jak ojcowie pustyni. Oni byli przekonani o jego realnym istnieniu i działaniu. Zdawali sobie sprawę z tego, że naturalnymi siłami nie są w stanie opierać się Szatanowi, dlatego modlili się o łaskę wiary i prosili Boga o umacnianie w tej walce.

T. Merton zwraca uwagę na to, że jeśli ktoś szukałby odosobnienia, zrywając ze światem dlatego, że jest mu niemiły, nie osiągnie spokoju i nie znajdzie samotności Nie osiągnie też samotności wówczas, jeżeli dąży do niej dlatego, że np. woli ją od towarzystwa ludzi. Wówczas nie osiągnie wewnętrznej wolności, która jedynie może być podstawą samotności, a dać ją może jedynie Chrystus. Trapista z Gethsemanii jest zdania, że odnowa życia samotniczego w jego najróżniejszych formach jest czymś ważnym dla Kościoła współczesnego. Ma on na myśli małe wspólnoty eremickie praktykujące samotność, modlitwę, pracę ręczną i tradycyjne ćwiczenia samotniczego życia, ale równocześnie realizujące w ograniczonym zakresie jakieś formy wyspecjalizowanego apostolatu. “Zewnętrzne kontakty musiałyby być niewielkie i dobierane. Nie mogłoby być stałego apostolatu. Powinno tam być miejsce dla kontemplacyjnego i duchowego dialogu z ludźmi świeckimi i członkami zakonów”. Owocem tak rozumianego apostolatu byłoby rozszerzanie głębokiego życia duchowego wbudowanego w każdą formę ludzkiego bytowania. “Wszystkie prawdziwie kontemplacyjne dusze nie to mają wspólne, że zbierają się wyłącznie na pustyni, albo że zamykają się w odosobnieniu, lecz to, że gdzie jest On [Jezus], są także i one”. Od strony ludzkiej do realizacji charyzmatu eremickiego trzeba się odpowiednio przygotować, aż do całkowitego zrezygnowania z siebie. Wówczas człowiek jest usposobiony do tego, aby pozostawać sam na sam z Bogiem, bez względu na to gdzie się znajduje: na wsi, w mieście, czy w klasztorze. Chociaż taki człowiek żyje w czasie, ale jest w pełni otwarty na nieskończoność. To otwarcie pozwala Bogu uzdolnić go do doskonałego wypełniania charyzmatu eremickiego. Eremita bowiem musi podjąć stanowczą decyzję, która oparłaby się próbie pustyni, gdzie spotyka się z niepewności niebezpieczeństwami, upokorzeniami i lękiem. Można więc powiedzieć, że eremita cały czas żyje w obliczu śmierci, co jest dla niego najwyższym wymiarem próby.