Niedziela Dobrego Pasterza
Rok 2010
Na Niedzielę Dobrego Pasterza, którą w klasztorach obchodzi się uroczyście, nowicjuszki przygotowały opowiadanie, które przedstawiły Przeoryszy (z dekoracjami, aktorską grą itd).
Treść tego opowiadania jest prosta i wiąże się z Dobrym Pasterzem. Jednak charakterystyczną cechą jest to, że w ponad 4-stronicowym tekście wszystkie słowa zaczynają się na literę "P" (od "Pasterza"). Ta opowieść, będąca lingwistyczną zabawą, a jednocześnie prawdziwym, sensownym opowiadaniem, wydaje się być arcydziełem sztuki językowej.
Prosimy pokornie,
przyjmij Przewielebna Przemądra Przeoryszo
pisemną prozową pracę powolnych pupilków polnych,
przedrukowaną przez przyklasztorny przyrząd podręczny
Przyklasztorne Pastwisko, Przedobrego Pasterza’ 2010
Ps. Prawdopodobieństwo postaci przypadkowe!
Pochwała Przykładnego Pasterza
Pokrótce przedstawić pragniemy prawdziwe przymioty Przedobrego Pasterza.
Przyklasztorne, przestronne pastwiska przepełnione przerośniętym perzem, posadzonymi pyrami, pozłocistą, przeczystą pszenicą. Podmokła polana pełna parzących pokrzyw, połamanych patyków, pożółkłych porostów, podwiędłych paproci, pstrych płazów, paskudnych pająków przędących przemisterne pajęczyny. Proste pałki, porastające przybrane potoki, pełne przyssanych, pękatych pijawek, płaskich pantofelków. Przelatujące pstrokate ptactwo: pstre przepiórki, płoche pliszki, pohukujące pustułki. Przy pobliskiej pustelni para prędkich perliczek przestraszonych psem podhalańskim.
Posłuchajmy! Popatrzmy! Poczujmy!
Pierwsze powiewy palącego powietrza, promienie piekące policzki. Piękne piwonie przyciągające powabem pracowite, pobrzękujące, pasiaste pszczoły, przenoszące puchaty pyłek piwoniowy przy pomocy przeciążonych pszczelich podudzi. Potem powstaje plaster pierwszorzędnego przysmaku propolisowego.
Prawie polarny, puchaty, potargany podhalański pies przebiega przestronne połacie pięknego pola. Przesympatyczna, przeenergiczna psinka podgryzająca pęciny, przeskakuje przez pochylony pień próchniejącego prawie platana. Pyszne psie psoty.
Przed prastarym parkanem, powoli przechodzi przodem Przykładny Pasterz. Połyskującym pastorałem pędzi pasterskie pupilki.
Przedtem pokorne, pacholęta postanawiają pobrykać. Przechodzą pośpiesznie, podskakując, pełne pragnienia przeżycia pasjonującej przygody. Polana, pełna pysznego potrawu - pastewnych przysmaków powolnych przeżuwaczy- przyciąga powabem.
Przedstawmy pokrótce pędzący, pogłodniały peleton pasterskich pupilków: piękna Pulcheria, pyzata Porkaria, paradna Plektruda, psotna Penelopa, przymilna Prandota, potargana Passamona, przezabawna Pompoza, ponura Petryna, przesympatyczna Parascewa, powolna Publia, przewrażliwiona Puzyna, potulna Prepedigna, pokorna Protazja, płocha Plautylla, pracowita Pamfilia, pobożna Proba, pamiętliwa Palacjata, pełna poetyckiego polotu Paschazja, pogodna Palladia, przyjacielska Perpetua, porywcza Placyda.
Pacholęta, przebiegłszy przodem podmokłe partie półdzikich, przyklasztornych pastwisk - przeskakując przez porzucone, podsuszone polana – pozostawiły Pasterza.
- Pasterz pomyślał, pomruczał, po czym powiedział półgłosem:
- - Poddajmyż próbie przemądrzałe, przełakome podopieczne!.
- Pozostawia powoli pląsające, pobekujące perełki.
- - Pobędę pośrodku podwórza prawie przeźroczysty. Posiedzę półwidoczny, poobserwuję poprzez półcień parkanu przy paru podłużnych pudełkach pełnych pięknych, purpurowych pelargonii.
- Pastwisko. Peleton prowadzą: pierwsza, piąta, piętnasta - piękne, pyzate, pełne, prędkie, prężne – podziwiać proszę! Potem poczet przyczesanych, przylizanych, pilnych, pokornych. Po pilnych, powoli przeciąga para ponurych, patykowatych, pomrukujących pacholąt. Peleton popędza porywcza, przykra, podminowana, przerosła pociecha, przykryta przerażająco potłuszczonym pledzikiem.
- Przesadnie prędko przyssały pyszczki, poczęły przegryzać pęczkami podwieczorek, popasując podbrzusza. Pomlaskując, po czym pobekując przepełnione, padając postanowiły przybrać pozycję poziomą.
- - Pychota, przesmaczna pasza, podziękujmy Panu – podjęła pyzata Porkaria.
- - Przesadzasz – powiedziała paradna Plektruda – przecięta przekąska, prawie papka… ple…ple. Pójdę poszukać przy potoku piękniejszych połaci potrawu - prima potrawu!
- - Powoli przyjaciółko, pamiętasz przestrogę Pasterza: „ Pozostań, przebiegły pochlebca przychodzi podstępnie, porzucenie przypłacisz płaczem" – półgębkiem powiedziała Placyda.
- - Przebóg pozostań, posłuchaj Placydy! – pouczyła pobożna Proba.
- - Przemyśl pochopnie powzięte postanowienie – postulowała Protazja.
- Pogardziwszy przestrogami przyjaciółek, Plektruda przeszła parędziesiąt piędzi, prosto przez połacie poskręcanych, pachnących powojów, peluszek, podbiału.
- - Przetacznik… przycierpkawy – powiedziała poruszając przeciągle pyszczkiem.
- - Proszę, proszę… pilea peperoniowata…pychota! Poskubię pomału pityrogrammę, przysmak prawdziwych podróżników. Poziomka…pachnąca… pieszcząca podniebienie.
- Przelatujący puszczyk przeraźliwie pohukuje. Płaskodzióbek piszczy przyczajony:
- - Pamiętaj przestrogi Pana! Pozor! Pozor! Powróć prędko! – poucza przylizując piórka. Plektruda pomija przestrogi płochej ptaszyny. Postanawia pójść prosto.
- - Przyjemna przechadzka, pyszna przekąska – przemówił prędko półbasem przyczajony, podejrzany przybysz.
- Plektruda posiada prawie pewne przeczucie podstępu.
- - Piękna…pełna…przeurocza…przemądra….powabna przyjaciółko, podejdź prędzej!
- - Przemiły pan – porzucając podejrzenia przemawia: poszukuję pilnie psizębu pospolitego, przepraszam, przepuść panienkę.
- - Poczekaj, poprowadzę, pokażę psi zęby – pożądliwie patrząc, przełknął powietrze, polizując pysk.
- Plektruda przeczuwa pułapkę, pragnie prędko pierzchnąć. Przybysz przecinając powrót Plektrudy przemawia:
- - Powoli pyszna przekąsko! Poczekaj, pooglądaj psiezęby…
- - Puszczaj przebiegły, przewrotny, paskudny pryku! Pobielany padalcu! Poczerniany potworze, połyskujący ponętną pomadą. Pełna przekąsu poczwaro! Piewco pierwszorzędnych peanów! Podszywany przyjacielu! Pasterz przestrzegał przed pradawnym, pokrętnym pytonem. Paszoł precz! Pomoszczi! Pomocy! – piszczy przeraźliwie przerażona, przygnębiona, przybita, prawie przygwożdżona, pozbawiona powrotu. Poczyna płakać.
- Płacząc, powoduje prędki potok, podążający po polu przez poskręcane powoje, podwiędłe paprocie, prostopadle przebiegający polanę pozostawionych, polegujących pokotem pasterskich pupilków.
- Poziomujące po polanie przyjaciółki Plektrudy, posmakowały piołunowego posmaku potoku. Pamiętliwa Palacjata pospieszyła przypomnieć pozostałym:
- - Pamiętacie piątkowy, pokapitulny płacz Plektrudy? Podobny posmak posiada przepływający prędko potok. Powinnyśmy pójść poszukać podróżniczki, poszukiwaczki paleontologicznych przysmaków. Prędko pobiegnijmy! Plektrudzie potrzebna pomoc!
- - Potrzask! – piszczy pierwsza.
- - Pułapka! – panikuje piąta.
- - Panie, pomóż proszę, przybądź! – prosi przerażona pobożna podopieczna.
- Przygładziwszy poczochraną przędzę, poczęły przebiegać pędem, poszukując początku powstałego potoku.
- Przybrzeżna polana przywołuje. Pierwsza przybiegła przeenergiczna, przesympatyczna psinka, poszczekująca piskliwie. Potem Przedobry Pasterz. Pasterz połyskującym pastorałem przetrzepał pokrycie parchatego potwora. Przegonił piekielną poczwarę. Przybiegający pędem, potargany, podhalańki pies pogryzł pysk podstępnika, po czem powalił, pozbawiając przyodziewku; powlókł, przeciągnął przez potok, porzucając półżywego polskim piraniom przybrzeżnym.
- Potem przybiegły pozostałe przerażone przyjaciółki Plektrudy: Pulcheria, Porkaria, Penelopa, Prandota, Passamona, Pompoza, Petryna, Parascewa, Publia, Puzyna, Prepedigna, Protazja, Plautylla, Pamfilia, Proba, Palacjata, Paschazja, Perpetua, Placyda.
- Przycupnęły przy Panu. Pasterz powoli popatrzył, począł prawić pasterskie pouczenie. Postawiwszy prosto połyskujący pastorał, postanowił przypomnieć podstawowe, pierwsze przykazanie:
- - Pełnijcie przykładnie prawo Pana. Przywdziawszy puklerz prawdy, pancerz posłuszeństwa, poprawiwszy pas pokory, powściągnąwszy porywcze popędy, próżne pomysły, prymitywne postępowania, porzućcie pozory. Powstańcie przyjaciółki Pańskie, pójdźcie poprzez Pańskie pola pomimo przeszkód, prześladowań. Przybieżcie. Przylgnijcie. Przebaczam przewiny.
- Przyjaciółki popłakując powstały, przylgnęły.
- - Plektrudo, Plektrudo! Przyjdź, podejdź – powiedział Przedobry Pasterz – pokaż posmutniały pyszczek. Przyszła pora przebaczenia.
- Plektruda powoli podchodząc padła plackiem przed podnóżkiem Pasterza. Pocałowawszy pantofel Pana, pochlipując powiedziała:
- - Porzuciłam przestrogę Pasterza, pogardziłam przypomnieniami przyjaciółek, podążyłam przez pole próżnych poszukiwań pierwszorzędnych przysmaków, przez pychę popełniłam przestępstwo. Pokornie przepraszam! Przedobry Pasterzu przytul!
Pasterz przyjacielsko pogłaskał po policzku Plektrudę. Pościerał płynące potoki, przytulił, pocałował. Podźwignął przestraszone pacholę, potem poniósł potulną przyjaciółkę.
Podopieczne, postępując przy Panu, poczęły pogodnie podśpiewywać pieśń pochwalną:
- Ref. Pan Pasterzem pupilek, prawica Pańska pastorał pokazuje.
- Przyszedł pouczyć pyszne,
- Przewiązać połamane,
- Pocieszyć posmutniałe,
- Pozbierać podłamane.
- Przyszedł porozplątywać poplątane,
- Połapać pogubione,
- Podnieść popchnięte,
- Przytulić przerażone.
- Przyszedł potężnie powołać przygłuche,
- Pomyć pobrudzone,
- Pokazać prawdę pogmatwanym,
- Przynieść pociechę przygnębionym.
- Przyszedł pogodzić podzielone,
- Prędko przebaczyć potrzebującym przebaczenia,
- Pełnym przerażenia powiedzieć pokój,
- Podtrzymać prześladowane.
- Przyszedł przyuważyć pominięte,
- Pomaścić potłuczone,
- Pożywić pogłodniałe,
- Pokazać przejrzyste potoki pragnącym.
- Przyszedł pogłaskać piegowate,
- Powyciągać pochowane,
- Postawić padłe,
- Przywrócić pion pokręconym.