Owoce duchowe płynące z realizacji charyzmatu eremickiego
ks. prof. dr hab. IRENEUSZ WERBIŃSKI
Czas, w którym żyli mnisi egipscy, wydaje się bardzo odległy, jednak treści zawarte w apoftegmatach, opisujące świadectwo
ich życia, pozostają wciąż aktualne. Kontakt mnicha z Bogiem powinien rodzić konkretne owoce widoczne w jego osobowości i
postawie. Bardzo często w apoftegmatach jest podkreślane, że mnich powinien odznaczać się w życiu prostotą. Modlitwa zaś powinna
go prowadzić do łagodności i opanowania oraz do tego, aby nauczył się realizować wolę Bożą na co dzień. W realizacji woli
Bożej każdy mnich starał się naśladować Chrystusa, zgodnie z Jego słowami: “Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze
samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje” (Mt 16, 24). Można się domyślać, że ten radykalizm sprawia,
iż wielu ludzi dzisiaj, gdy świat znajduje się w stanie anemii duchowej i moralnej, stara się iść drogą wytyczoną przez eremitów.
Jest to droga świętości ukazana przez Jezusa w Kazaniu na Górze, którą eremici starali się realizować w stopniu heroicznym,
aż do miłości nieprzyjaciół (por. Mt 5, 44-45).
Wskazania ojców pustyni odnoszące się do świętości można uznać za aktualne na wszystkie czasy. Najpierw zalecano,
aby mnich starał się stawać wobec Boga w postawie pokornej - był szczery i uznał swoją niewystarczalność oraz grzeszność.
Trudno doszukiwać się w apoftegmatach definicji pokory, ale można w nich znaleźć bogatą treść tej cnoty. Jeden z ojców pustyni
na pytanie, czym jest pokora, odpowiedział: “Jeśli ktoś błogosławi temu, kto czyni mu zło, to posiada doskonałą pokorę”. W
tej odpowiedzi podkreślona jest miłość nieprzyjaciół. Z nauki ojców pustyni widać, że pokora najbardziej sprawdza się w posłuszeństwie
mnicha. Św. Antoni Wielki zalecał mnichom, aby nie uważali, że są świętymi, ale we wszystkim zdali się na wolę przełożonych.
Często w wypowiedziach ojców pustyni jest podkreślane, że człowiek pokorny umie uznać siebie za mniejszego od innych, unika
rozgłosu i chwalenia przez innych. Zalecenie, aby unikać chwalenia przez innych, miało zabezpieczyć mnicha przed pychą niszczącą
dobra duchowe.
Ojcowie pustyni doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że człowiek nie osiągnie świętości bez pomocy Boga. Często
podkreślali, że najlepszą nauczycielką na drodze do Boga jest bojaźń Boża, którą nazywali nauczycielką wszystkich cnót. W
duchowości eremickiej bojaźń Boża jest rozumiana jako troska o zbawienie duszy oraz jako lęk przed sądem Bożym. Takie rozumienie
bojaźni Bożej wskazuje na realizm życiowy pustelników i głęboką znajomość Ewangelii. Bowiem teologia duchowości mówi, że u
podstaw rozwoju życia duchowego trzeba też widzieć cnotę sprawiedliwości. Jest niemożliwe realizowanie miłości, która jest
istotą świętości, bez uprzedniego zachowywania sprawiedliwości. W tekstach biblijnych znajdujemy też myśl, że troskę o własne
zbawienie należy stawiać na pierwszym miejscu, przed wszystkimi innymi troskami (por. Mt 6, 33; 16, 26; Łk 12, 31).
Bliższe zapoznanie się z nauką ojców pustyni pozwala wyprowadzić wniosek, że łączyli oni ze sobą oba wyżej przytoczone
określenia bojaźni Bożej. Bowiem właściwie pojęty lęk przed sądem Bożym skłaniał mnichów do wysiłku o zbawienie wieczne. W
realizowaniu świętości życia w charyzmacie eremickim bardzo dużą uwagę przywiązywano do milczenia, które najpierw pozwala
wsłuchiwać się w głos Boga, a następnie zabezpiecza przed grzechami języka i wprowadza pokój wewnętrzny. Wydaje się, że ojcowie
pustyni przypisywali cnocie milczenia wielkie znaczenie w zjednoczeniu z Bogiem. Mnich, który umiał milczeć, wzrastał w dyspozycji
do tego, aby Bóg wypełnił całe jego wnętrze. Milczenie miało też pomagać mnichowi uwalniać się od grzechów języka, a tym samym
wzrastać w czystości myśli i mowy. Apoftegmaty również zawracają uwagę na to, że milczenie pomaga mnichowi w walce z Szatanem.
Mnisi byli przekonani, że Szatan ciągle, na różne sposoby, chce ich odwieść od drogi zbawienia.
Z milczeniem ściśle łączono czujność wewnętrzną, która miała zabezpieczać mnicha przed osłabieniem duchowej łączności
z Bogiem. Ciekawe, że psychologia współczesna uważa, iż czujność i wrażliwość w dużej mierze decydują o rozwoju więzi interpersonalnych,
które z kolei mają zasadniczy wpływ na postawę uczenia się od innych. W apoftegmatach spotykamy się ze stwierdzeniem, że mnich
nie tylko powinien czuwać nad swoimi myślami, całym sobą, kiedy przebywa w odosobnieniu, ale wówczas gdy jest pośród innych.
Każdy człowiek uznaje i próbuje wprowadzić w życie jakieś wartości, które mają duży wpływ na styl życia czy to osoby,
czy grup społecznych. Wartości przypisywane danym osobom, wydarzeniom czy wysiłkom w rzeczywistości mogą się z nimi nie łączyć.
Liczne mass media każdego dnia dostarczają tyle wiadomości, sądów i opinii wartościujących, że niektórych ludzi nie skłania
to do głębszej refleksji nad nimi. Nadmiar i chaos wrażeń poznawczych w spotkaniu z wielością propozycji mass medialnych,
ogólnie biorąc, nie sprzyja poznaniu prawdy i zdobyciu mądrości, którą posiadali ojcowie pustyni. Oni to patrzyli na otaczający
świat realnie i prawdziwie, znali ludzkie braki, których nie akceptowali, ale nie potępiali człowieka. Byli dobrymi psychologami,
wiedzieli, co kryje się w sercu ludzkim, znali ludzkie radości, ale i cierpienia. Na wzór Jezusa, ilekroć odkrywali komuś
prawdę o nim, a na ogół była ona trudna do przyjęcia, zawsze czynili to z miłością i pomagali wyjść z trudności. Ojców pustyni
cechowało praktyczne nastawienie, uczyli mądrości życia. Wskazywali na właściwe źródła mądrości: na Boga i Jego Prawo oraz
obserwację życia. Dlatego nie należy się dziwić, że tak wielu ludzi do nich przychodziło, szczególnie wtedy, gdy doświadczali
jakichś trudności czy kryzysów.
W świecie współczesnym coraz częściej mówi się o kryzysie człowieka, nieskończonej liczbie zagrożeń, zagubieniu, nerwowości
itd. Wydaje się, że m.in. lekarstwo na uzdrowienie z tych dolegliwości można znaleźć w realizacji charyzmatu eremickiego:
modlitwie, pokucie, umartwieniu, wyciszeniu - ofiarowanych Bogu w duchu miłości, zadośćuczynienia i odnowy. Wszystkie te sytuacje
wskazują na potrzebę właściwie realizowanego charyzmatu eremickiego dziś.